8% w skali miesiąca!

akcje | depozyty | WIG 20 | zyski

Taki był wzrost indeksu największych spółek notowanych na GPW (indeksu WIG 20) w styczniu bieżącego roku. Banki prześcigają się w oferowaniu coraz wyższego oprocentowania – poziomem dopisywanych odsetek w skali roku. Bardziej wiarygodne, czytaj: te największe takie jak PKO BP i Pekao SA, każą nam słono płacić za swoją wyższą wiarygodność pożyczając od nas pieniądz na niższy procent w porównaniu do innych banków.

 

Ile możemy dostać w najbardziej zdesperowanych bankach (najbardziej poszukujących gotówki)? Siedem może osiem procent w skali roku.

Czy taka cena za pożyczenie pieniędzy jest wysoka? Gdy porównamy ją ze wzrostem indeksu największych spółek w ostatnim miesiącu, zapewne uznamy, że śmiesznie niska. Gdy jednak zastanowimy się skąd bank miałby wziąć pieniądze na spłatę udzielonej przez nas pożyczki wygląda na niebezpiecznie wysoką.
Przecież chodzi nie tylko o to aby otrzymać jak najwyższą obietnicę. Równie ważne jest czy pożyczkobiorca wywiąże się z umowy depozytu (udzielonej pożyczki). Banki nie działają charytatywnie. Kto jak kto, ale Polacy wiedzą o tym doskonale - płacąc za najdrobniejszą usługę bankową często kilka razy więcej w porównaniu do mieszkańców Europy Zachodniej.

Ale wracajmy do owych 8% w skali roku (Beauforta?!). Oferent (bank) musi uzyskać odpowiedniej wysokości marżę odsetkową, nie mniej niż 2-4 punkty procentowe. W związku z tym abyśmy otrzymali po 12-tu miesiącach zwrot pożyczki powiększony o 8%, bank musi odsprzedać nasz pieniądz dużo drożej - uzyskując średnio 10-12%. To jest wartość średnia, a więc uwzględniająca także tych, którzy okażą się niewypłacalni. Jakby nie liczyć, nasze pieniądze muszą zostać sprzedane/pożyczone na prawie dwa razy wyższy procent: 14-15% w skali roku lub zainwestowane na giełdzie.

Czy bankowi uda się odsprzedać pożyczone od nas pieniądze za tak wysoką cenę? To jedno fundamentalne z punktu widzenia naszego bezpieczeństwa pytanie. Drugie, jest nie mniej istotne: nawet jeżeli znajdzie chętnych, to czy pożyczkobiorcy-desperaci (kto pożycza w tak niepewnych czasach pieniądze na 15% w skali roku) zwrócą pieniądze?

Jest jeszcze jedna wątpliwość: Czy bank oferujący mi 8% w skali roku chce zarabiać na tych pieniądzach w postaci odpowiednio wysokiej marży odsetkowej czy może oferuje tak wysoką cenę bo ma kłopoty z zachowaniem płynności?

Ile niewiadomych i ile ryzyk przy „bezpiecznym” depozycie bankowym! A inwestycje giełdowe? Reguły są proste: kupuję akcje na giełdzie w danym dniu - na przykład pod koniec grudnia 2011 roku i sprzedaję po 30 dniach – gdy ich cena wzrośnie o 10%. Po odliczeniu kosztów prowizji maklerskich mam ponad 9% czystego zysku.
Ktoś powie, ale przecież równie dobrze można stracić na inwestycjach giełdowych. Przecież nikt tego nie kwestionuje. Większość z nas, tzw. drobnych ciułaczy - którzy wolą bezpieczeństwo (depozyty bankowe) niż ryzyko (akcje), ulega iluzji bezpieczeństwa i dla własnej wygody widzi tylko jedną stronę ryzyka: możliwość (pewność!) poniesienia wysokiej straty, nie zauważając tej drugiej strony medalu – wysokich dochodów.

 

Maciej Rogala

 

Maciej RogalaMaciej Rogala – doświadczony konsultant i szkoleniowiec, specjalizujący się w funduszach inwestycyjnych i dobrowolnych planach emerytalnych. Prowadzi firmę doradczo-szkoleniową EDINEM – Edukacja Inwestycyjna i Emerytalna. Jest autorem czterech książek, w tym trzech poradników inwestycyjnych: Otwarte fundusze inwestycyjne. Zasady są proste (2006 rok), Rozważny inwestor. Daj sobie radę (2010 rok) oraz III filar Twojej Emerytury. Przygotuj dobry plan na lepszą przyszłość (listopad 2011).

Waszym zdaniem
Lista komentarzy 0
 

Logowanie

Rejestracja

Newsletter

Zapisz się
do Newslettera