Zmiany w OFE ciążą nad rynkiem i to coraz bardziej

W ostatnich dniach rodzimy parkiet zachowuje się dużo słabiej od pozostałych rynków. Nie chodzi nawet o porównanie do giełd w Stanach Zjednoczonych czy Europy Zachodniej, ale również do rynków wschodzących (wczoraj byliśmy najgorsi ze wszystkich giełd na świecie). Kontrastuje to z doskonałymi wynikami naszej gospodarki.

Co jest przyczyną takiego stanu rzeczy?

 

 

Kursy akcji zależą po prostu od popytu i podaży. Proponowane przez rząd zmiany w systemie emerytalnym zmierzające do obniżenia składki przekazywanej do funduszy emerytalnych z 7,3% do zaledwie 2,3% mogą mieć fatalne skutki właśnie dla popytu na akcje, przynajmniej w bieżącym roku. Co prawda rząd proponuje, że wraz z obniżeniem składki przekazywanej do funduszy emerytalnych zwiększy limity inwestycyjne odnoszące się do papierów udziałowych (akcji), to jednak po reakcji rynku widać, że główni jego uczestnicy (inwestorzy instytucjonalni) bardzo sceptycznie podchodzą do tych obietnic i tym samym mamy okres wyczekiwania na ostateczny kształt przyszłych rozwiązań.

Wczoraj pojawiła się propozycja profesora Belki (szefa NBP) o czasowym wstrzymaniu przekazywania składek do OFE. Być może właśnie ten pomysł, nagłośniony w mediach, wpłynął tak bardzo na wczorajsze notowania akcji (nie tyle sama propozycja, co przychylne opinie na jej temat wyrażone przez premiera Pawlaka). Takie rozwiązanie miałoby bowiem fatalne skutki dla rynku. Nie tylko dlatego, że przez trzy lata ustałby jakikolwiek dopływ gotówki do OFE i tym samym ze strony funduszy emerytalnych popyt na akcje były zerowy. Najbardziej prawdopodobnym scenariuszem dalszych losów OFE byłby ten, że czasowe zawieszenie składek stałoby się po trzech latach zawieszeniem trwałym, a następnie budżet „zagospodarowałby” pozostające w funduszach emerytalnych 220 miliardów (dzisiejsza wartość aktywów OFE).

Pojawia się też trzecia opcja, będąca także dużym zagrożeniem - dania wyboru członkom funduszy emerytalnych: między pozostaniem w obu filarach a przeniesieniem środków z OFE do ZUS-u i gromadzenie ich jedynie w I filarze. Takie rozwiązanie można uznać za właściwe i sprawiedliwe: niech uczestnicy systemu emerytalnego sami decydują co będzie dla nich najlepsze. Pojawia się jedno „ale”. Otóż można się spodziewać, że rząd zgadzając się na ten wariant, nie zaryzykuje tego, że członkowie funduszy jednak pozostaną w systemie emerytalnym na dotychczasowych zasadach (nadal będą chcieli wpłacać 7,3% składki do OFE) i prawdopodobnie wprowadzi „skuteczne zachęty” do rezygnacji z funduszy emerytalnych (podobnie jak to było na Węgrzech); wówczas skutki uchwalenia takich zmian w systemie emerytalnym byłby najgorsze dla rynku, a skala spustoszenia w naszych portfelach ulokowanych w akcjach zależałaby od skali „zachęt”.

Niestety okres niepewności związanej z ostatecznym kształtem systemu emerytalnego potrwa jeszcze co najmniej 2-3 tygodnie.

Maciej Rogala

Waszym zdaniem
Lista komentarzy 0
 

Logowanie

Rejestracja

Giełda

WIG 37255.68 +0,07%
WIG20 2060.99 +0,19%
mWIG40 2267.37 -0,19%
sWIG80 9196.00 +0,15%

Inwestuj online

Już teraz sprawdź, jakie to proste! Więcej

Newsletter

Zapisz się
do Newslettera